MOŻE SIĘ ZDARZYĆ

Może się wprawdzie zdarzyć, że jakiś monochrom Yyesa Kleina albo Ad Reinhardta okaże się podobny do tantrycznego przedstawienia pustki przed naro­dzinami świata albo że któryś z obrazów Jana Berdyszaka kojarzyć się będzie z indyjskim .. ukazaniem stworzenia wszechświata, albo że ogromny krąg metalowy Roberta Morrisa sko­jarzy się komuś z jadeitowym, świętym krąż­kiem chińskim pi, albo że „liczony obraz” Ro­mana Opałki zobaczy ktoś w czysto optycznym kontekście ze stronicami pokrytymi drobnym pismem hierogUlicznym albo gęstym wzorem dekoracyjnym. Takie zbieżności zawsze istniały i mogą wystąpić. Są one jednak przypadkowe całkowicie lub prawie zupełnie. Istotne podo­bieństwa mieszczą się nie w tej sferze, ale w sferze myślowej, w sferze przesłania.