W ŚLAD ZA INTERPRETACJĄ

W ślad za taką interpretacją można by trak­tować nurt sztuki operującej elementami rze­czywistości jako, do pewnego stopnia, tamtemu przeciwstawny. W tym sensie, że artyści wy­powiadający się poprzez przedmiot wyjęty z rzeczywistości otaczającej nie potrafią się wyzwolić z tradycji rzeczy „dotykalnych”, sprawdzalnych zmysłami wzroku i dotyku. Nic jednak błędniejszego. Te obiekty empiry­cznie uchwytne traktowane są przecież przez artystów jako elementy uniwersum, albo zna­czące, albo jako takie, a niczym nie różniące się od innych — sakralizowane. Granica mię­dzy nimi i im pokrewnymi, z nimi stycznymi czy otaczającymi je, zatarta została, ponieważ wszystko jest jednością. Wszelkie różnice są pozorne, gdyż istota bytu jest jedna.