W TYM SAMYM OKRESIE

W tym samym okresie lat sześćdziesiątych v decyzje nobilitacji skromniejszych obszarów przedmiotowych z bliskiego otoczenia człowie­ka me ustępują. Obiektami wyboru w epizo­dzie sztuki biednej stają się zeschłe gałęzie sterty nie heblowanych desek, piasek, kości,’ szmaty itp. śmietnikowe rekwizyty. Poszukując w innych rejonach Jef Verheyen np. ustawia na wzgórzu ramę z polerowanego metalu któ­ra służy wykadrowaniu fragmentu nieba z przepływającymi obłokami czy głębią błęki­tu. Na Biennale weneckim w 1970 roku Louis Fernando Benedit umieścił w skrzynce z ple- ksiglasu rój pszczeli, którego życie i znojną pracę można było oglądać przez szkło powiek szające. Czyż nie wydaje się naturalną i konieczną konsekwencją tego procesu utożsamiania „zna­czonego ze „znaczącym”, sztuki z rzeczywi­stością, że także żywy człowiek zostanie w ja­kimś momencie wyeksponowany jako czyjeś dzieło sztuki, czyjś obiekt intencjonalnego wyboru?